• Wpisów:245
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:37
  • Licznik odwiedzin:20 170 / 2187 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Załamka, jednym słowem. Książki nie pisze, nie chce mi się, mam na wszystko wyjebane. No i nudy ogólnie, ta poprawianie ocen. Jutro piątek, odpocznę. Na reszcie, tylko na to czekałam. Teraz mi się jakoś zachciało coś napisać an blogu, żeby lekcji nie odrabiać.
 

 
Byłeś, jesteś, będziesz frajerem.
Co się dzieje?! Same cwele i złodzieje,
Wyjebie cie, potem w ryj ci się śmieje, zaraz oszaleje!
On liczy na szacunek kreując za każdym razem swój wizerunek.
Dobrego chłopaka, mi to koło chuja lata.
Sfrajerzyłeś się. Jesteś jak zwykła szmata!
Nie ma bata, ręki ci już nie podam!
Nie pokazuj się na rejonie o to Cię błagam.
Gdy widzę twoją mordę robi mi się żal.
Wystarczy poprosić i ktoś dał by ci szmal.
Lepiej było iść na skróty i wyjebać Małą.
Dla mnie teraz jesteś zwykłą pałą!
Zero szacunku, zaufania, lojalności,
dobrze wiem, że życie daje czasem w kość,
lecz gdy nie masz to proś, a nie bierzesz jak swoje.
Tak postąpił by tylko jeden złodziej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ach, jak wspominam te miłe chwile, których było bardzo dużo to po prostu chce mi się płakać, że tak się to kończy, że tak jest, a nie inaczej. Czy happy end jest wg możliwy? Wątpię, na pewno nie w moim życiu, od dzieciństwa mam przesrane i będę tak miała do usranej śmierci.
  • awatar Życie jak z koszmaru ♥: @Death born love.: gdy bedę miała wiarę, a coś się nie uda, będę bardziej rozczarowana
  • awatar Życie jak z koszmaru ♥: @Dyskietka: mhm
  • awatar Dyskietka: Myślę, że wiele osób myśli w ten sam sposób. Jednak to bardzo mija się z prawdą. Dlaczego? Tak właściwie to my mamy działać by było lepiej, a nie martwić się co było i zakładać co będzie. Aby było lepiej musimy o to zadbać, walczyć o naszą przyszłość, o to co sprawia nam radość. Wówczas nawet podczas porażki będziemy czuć satysfakcje z działania.:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Wystarczy pobrać sobie "AdBlock" w google chrome, wystarczy być zarejestrowanym. Jakieś pytania to w komentarzach lub w wiadomościach.*
Jeśli chodzi ogólnie o moją książkę to dobrze idzie, mam na razie tylko siedem stron, brak weny i czasu. Teraz tutaj piszę, na gg, no i chcę zacząć Worda. A u S. kiepsko, usunął mnie z gg, nie wiem czy chce się znaj. pozbyć z poprzedniej szkoły, czy coś, ale by uprzedził, bo bez powodu. Ech, to wszystko jest do dupy.
  • awatar YourFashion ♥: HEJ:) Ruszyło u mnie rozdanie kosmetyków i biżuterii. Szanse wygrania konkursu są bardzo duże. Zapraszam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ile bym dała, żeby moje sny, marzenia, wymyślone historyjki przed snem się spełniły. Wszystko się wali. Nowy rok? Chyba najgorszy, a w sumie 13 na końcu, to nic dobrego nie oznacza. Na książki pisanie, nie mam czasu. Ale może zaraz coś wykombinuję, muszę przekonać kolegę, żeby nie wyjeżdżał, muszę porozmawiać poważnie z ojcem, poprawić oceny, uczyć się i na samą myśl mam dość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nie potrafię mieć serca z kamienia, żałuję. Wtedy bym mniej cierpiała.
  • awatar Your life my life .†.: Hej ♥ zapraszamy do mnie, różności ! jeżeli ci się spodoba to zaobserwuj gwarantowany rewanż ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
N oto nowy rok. Nudy. Ktoś do mnie napisał, tak tak S. Nie chcę z nim pisać ale muszę, jest w szkole do szesnastego, załamka. Musze się od niego odzwyczaić. No a sylwek udany w miarę. Płakałam przez ojca ale co tam. Dwa piwa, wino, szampan i muza. Raj. Książki nie pisałam, teraz szkoła, wiec nie wiem jak to będzie. Zaczynam się uczyć.
 

 
Życzę wam wszystkiego dobrego. Żeby ten rok był o wiele lepszy niż 2012. Żebyście byli szczęśliwi i zdrowi. Bo to jest najważniejsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Co głupiego zrobiłaś w dzieciństwie ?
Ugryzłam ciocię w głowę.
Co kolekcjonujesz ? Kolekcjonowałaś ?
Jak byłam mała karteczki, teraz nic.
Dlaczego założyłaś bloga ?
żeby pisać o swoim życiu.
Jak chciałabyś mieć na imię ?
Aleksandra.
Wolisz miasto czy wieś ?
Wieś.
Podkochujesz się w kimś ?Jak ma na imię ?
Seba.
Piszesz pamiętnik ?
Tak.
Twój ulubiony film ?
Nie mam ulubionego.
Miałaś złamaną nogę , rękę ?
Nie.
Wolisz szpilki czy na płaskim ?
Płaskim.
lato czy zima ?
Lato.
Jak byłaś mała miałaś cały pokój z maskotkami ?
Nie.
Boisz się pająków ?
Nie.
Twoje marzenie ?
Nie napiszę, bo się nie spełni.
Ulubione miejsce w twojej miejscowości ?
Ławka w parku. xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No witam, wstało mi się dzisiaj dość wcześnie, jakoś po dwunastej. Szukam jakiegoś dobrego lakieru, ogólnie bym pomalowała granatowym, który wygląda jak czarny, ale że jest to pękający lakier, to odchodzi i muszę znowu malować. W sumie mam jeszcze granatowy, więc chyba tym normalnym pomaluję. Jeśli chodzi o książkę, to jestem już na ... chyba szóstej stronie, całkiem nieźle mi to idzie. Wenę twórczą mam. Ale lenistwo mi przeszkadza w pisaniu,w wczoraj/dzisiaj siedziałam jakoś do piątek w nocy. Ale komputer wyłączyłam o trzeciej. (Nie nie pisałam w tym czasie książki) po prostu siedziałam i oglądałam w necie Rodzinkę.Pl. Zwiedzałam neta, a że nie było z kim pisać, to wyłączyłam sprzęt. Zaraz chyba zabiorę się za pisania, chociaż goście niedługo przyjdą, ale nie przeszkadza mi to.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Owszem, to moje opowiadanie, które zostało podzielone na 3 części (nie trudno się domyślić) jeśli chcecie to przeczytajcie z przerwami ten tekst, jeśli chcecie to wszystko razem. A jeśli przeszkadzają wam osobne wpisy, to poszukajcie wszystkiego razem w jednym wpisie, gdzieś na pewno znajdziecie. To tyle, idę pisać dalej piąta strona sama się nie zapełni.
 

 
Moja opowieść o przeszłości się skończyła, teraz zaczyna się teraźniejszość. No właśnie, na czym skończyłam? Dobra. Już wiem. No to z początku wiemy, że są wakacje, a ja siedzę i płaczę. Powodów mam kilka. Mogę wymieniać: Damian, śmierć ojca, matka, rozwód wujka z ciocią. Wszystko mnie obciążyło, tak na raz. Zamknięta w czterech ścianach, myśląca o życiu. Miłość? Te uczucie było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale … nie to jest najważniejsze. Postanowiłam odwiedzić grób ojca. Zapaliłam znicze, pomodliłam się i dodałam kilka słów ode mnie. „Mimo, ze mnie nie kochałeś, wręcz nienawidziłeś, to ja nadal Cię kocham i kochała będę. Nigdy o Tobie nie zapomnę, chociaż chcę, bo za bardzo cierpię.” Pisze tę książkę, nie dlatego, aby pokazać innym, jakie życie miałam i mam, tylko po to, aby mieć jakieś zajęcie, nie myśleć o problemach, tak mi jest łatwiej, a poza tym lubię to robić. Zebrałam się w sobie i na następny dzień napisałam do Damiana na gadu-gadu: „Na chwilę zapomniałam, że faceci to ostatnie skurwysyny. Wielkie dzięki, że mi przypomniałeś.”Po pewnej chwili dostałam wiadomość, od niego: „przepraszam, nie chciałem Cię skrzywdzić, to miał być zakład z Kubą, ale zakochałem się w Tobie. Z Kasią zerwałem, proszę daj mi jeszcze jedną szansę.” Nic nie odpisałam, chciałam powiedzieć mu to wszystko prosto w twarz, nawet jeśli go spotkam na ulicy. Tak się tez stało, na moje nieszczęście. Spotkałam go, kiedy szłam do sklepu, stał ze swoimi kumplami. Podszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałam mu wszystko to, co chciałam. Wytknęłam mu wszystkie błędy, wszystko co leżało mi na sercu. A on? Dwa zdania … wybacz mi. Byłam zdecydowana i nie zgodziłam się. Jestem stanowcza. Każdy ma jedną szansę, ja nie miałam swojej, więc inni będą mieli tylko jedną. W połowie wakacji wprowadziła się dziewczyna – Ruda. Moje teraźniejsza przyjaciółka. Byłam już w szkole, jak się okazało zdałam. Zastanawiacie się, czemu ruda? Tak, ja też bym się nie zastanawiała. A tak na marginesie (dla mało kumatych) miała rude włosy. Jej imię to Roksana. Łatwo było nam się zaprzyjaźnić, byłyśmy do siebie bardzo podobne. Wszystko jej opowiedziałam, wymyśliłyśmy plan jak się zemścić. Ona go będzie podrywała i zobaczymy, czy tak bardzo mu na mnie zależy, czy warto dać mu szanse. Nie byłam za bardzo za tym planem, ale po błaganiach, w końcu się zgodziłam. Od razu następnego dnia, zaczęła do niego zarywać, niby już się nie przyjaźniłyśmy, w szczegóły nikt nie wchodził. Ja byłam temu obojętna, wpatrywałam się w okno, siedząc na parapecie, ze łzami w oczach, trzeba dodać, wiecie dla klimatu. Strasznie mnie to bolało, wiedząc i widząc w odbiciu, jak Ruda zarywa do mojego byłego chłopaka. Ale cóż, tak było najlepiej. Po szkole przyszła do mnie Roxi (tak raz nazywałam ją Ruda, raz Roxi) opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Plan nie podziałał, albo się domyślił, że chcemy go wrobić, albo po prostu, nie był zainteresowany i coś do mnie czuł. Byłyśmy w punkcie wyjścia. Ja nie przyjaźniłam się prawie z nikim, dlatego Ruda wtajemniczyła w plan Zochę, jej kumpelę z poprzedniej szkoły. Co jak co, ale w typie Damiana była i tego się najbardziej obawiałam. Dobra, co tu się będę użalała. Plan nie wypalił. Zastanawiałyśmy się dlaczego. Może na prawdę darzył mnie uczuciem? W końcu pisał do mnie codziennie.
 

 
Minął rok, pozbierałam się i trafiłam do gimnazjum. Nie bałam się pierwszych dni w szkole, tego wszystkiego, bo przecież miałam gorsze życie, byłam pewna, że już nic mnie nie zaskoczy, a jednak. Nowi nauczyciele, klasa, otoczenie. Trafiła mnie miłość, nieszczęśliwa. Chłopak, który miał na imię Damian namieszał mi w głowie. Rozmawiałam z nim od czasu do czasu, charakterek miał niezły, czasem pisałam z nim na komputerze, czy rozmawiałam przez telefon, ale to mi nie wystarczało. Nie miałam przyjaciółek, nie byłam za bardzo towarzyska, nie miałam się komu wygadać, było mi ciężko. W szkole dobrze sobie radziłam, jak na trzy lata kiblowania, ale nie o tym chce pisać. Przystojniak z mojej klasy, nigdy by nie chciał ze mną być. Byłam brzydka, miałam brązowe włosy, niebieskie oczy, tylko to było we mnie piękne, no figura też jako taka, ale czułam się brzydka, od wewnątrz jak i od środka. Zastanówcie się, jak może wyglądać dziewczyna, która pali i pije? Ohydnie. Wtedy postanowiłam, że się zmienię. Zaczęłam się lepiej ubierać, tak jak mi się podoba, ale bardziej zwracałam na to uwagę. Byłam wtedy bardziej zauważalna. Niestety, to nie wystarczało, chciałam zacząć się malować, ale kiedyś sobie obiecałam, ze nigdy nie będę plastikiem. Z charakteru też nie mogłam się zmienić, nic by mi już chyba nie pomogło. Śmiała byłam, nawet jeśli chodziło o chłopaków, zaczęłam coraz częściej z nim rozmawiać, zawsze się uśmiechałam, a on to odwzajemniał. Miłość? Nie chyba źle to nazwałam, zauroczenie. Tak lepiej. Wtedy nie mogłam wiedzieć co to jest miłość, to jasne. W sumie, nie wiem czemu zwróciłam na niego uwagę, był skatem, a mnie nigdy nie kręcił taki styl, w sumie nie wiem nawet jaki mnie kręcił, ale cóż. Miał czarne, rozczochrane włosy, wielkie błękitne oczy i słodki uśmiech. Zapomniałam bym, zajebiste perfumy. Nazwy nie znam. Zawsze nosił wielkie bluzy, aż mnie korciło, żeby do niego podbiec i się wtulić w jego ramiona. To by było głupie, tak wiem. Z dnia na dzień było mi trudniej, ciągle myślałam o swoim życiu. Wtedy miałam dla kogo żyć dla niego.
Dzień w szkole, chyba tysięczny. Pierwsza lekcja? Język polski. Siedziałam na parapecie, jak zawsze i wgapiałam się w okno. Przez odbicie widziałam zbliżającego się Damiana. Był coraz bliżej, a ja byłam przestraszona. Odwróciłam się, ze strachem w oczach. On stał i się uśmiechał, był tuż przede mną. Złapał mnie za ręce i pociągnął do siebie. Stałam jak jakiś słup, nie wiedziałam co się dzieje. Przytulił mnie. Kurwa, byłam wniebowzięta. Również go przytuliłam staliśmy tak około trzech minut. Pamiętam, ze czułam wtedy miliony oczu na swoim ciele, jego dotyk i bicie mojego serca. Szepnął mi do ucha, ze mnie kocha, ja nie wiedziałam co powiedzieć, w pewnej chwili oderwał Się ode mnie i zapytał, czy ja jego również. Wgapiona w niego wymamrotałam, ciche „tak”. On się uśmiechnął i pocałował w policzek. Przerwa się skończyła. Poszliśmy pod klasę. Na następnej przerwie dług ze sobą rozmawialiśmy, śmialiśmy się. W domu dostałam wiadomość na gg o takiej treści: „Cześć. Może przez to, że nie powiem Ci tego w twarz będę tchórzem, ale po prostu się boję, no więc chciałbym zapytać się, czy chcesz ze mną być? Oczywiście możesz się nie zgodzić.”Uśmiechałam się do monitora, od razu napisałam „Tak” i położyłam się na łóżku. Śmiałam się do sufitu, nie wierzyłam w to co się stało. Każdą przerwę spędzaliśmy razem. Dzięki niemu rzuciłam palenie. Nie wierzyłam, że to się dzieje. Jedno z wielu marzeń zostało spełnione. To było dosyć dziwne, zaskakujące. Nie miałam dużych piersi, nie łasiłam się i nie odsłaniałam dupy, nie miałam maku jazu, byłam po prostu brzydka. Strasznie się dziwiłam, ale ufałam mu, ważne wtedy było tylko to, ze byłam szczęśliwa. On także. Byłam dosyć nietypową dziewczyną, gdyż słuchałam rapu, nie dla szpanu, tylko dlatego, że miał jakieś przesłanie, po prostu lubiłam tego wysłuchiwać, mogłam być w innym świecie, bez zmartwień. Marzyłam o tym, aby kiedyś zostać raperką. Wiem, jakbym miała pięć lat i zamarzyłabym sobie być super -bohaterką. Ale te marzenia trzyma mnie do tej pory, mimo, że nie umiem śpiewać, czy rapować, ale język mam całkiem sprawny i wyszkolony. Pianie w pokoju dobrze mi zrobiło. Nie miałam Facebooka, nie chciałam sobie zaśmiecać tym życia, ale musiałam pewnego dnia założyć konto. Namówiła mnie do tego znajoma z klasy, natychmiast miałam sprawdzić profil Damiana. Sprawdziłam. Oniemiałam, zobaczyłam, że jest w związku z Katarzyną – taka dziewczyna z mojej klasy. Następnego dnia chciałam z nim porozmawiać, na spokojnie. Powiedział mi, że dawno nie odwiedzał tej strony i po prostu zapomniał zmienić. Związek przecież nie polega na statusie. Ucieszyłam się, choć nie wiedziałam, czy to do końca prawda. Kilka dni po tej rozmowie, zobaczyłam Damiana z Kasią, szli i się przytulali. Stanęłam naprzeciw nich. Katarzyna nic nie zrobiła tylko się uśmiechała. Damian zaczął reagować i wywrzaskiwać, że to nie tak jak myślę, że to ona go zmusiła, wiele, wiele było tych kłamstw. Ja po prostu poszłam dalej, bez słowa. Wróciłam do domu i zaczęłam myśleć, o dziwo nie płakałam, przez chłopaka? Nie był mnie wart. Zaczęłam palić. Nawet nie wiem, czemu przestałam, może chciałam być ładniejsza? Odtruć się? Pozostaje wiele różnych pytań. Nasz związek trwał siedem miesięcy, to chyba jego nowy rekord.
 

 
Zacznijmy od tego. Jest lipiec, oczywiście wakacje, słońce świeci, a ja? A ja jak zwykle w domu ze łzami w oczach. Siedzę i myślę, co robię ze swoim życiem, czemu jest takie, a nie inne? Jaki popełniłam błąd? Ech … może zacznę od początku. Mam na imię Izabela, chodzę do drugiej klasy gimnazjum, niby młoda i głupia, a jednak zniechęcona do życia. No racja, co ja mogę wiedzieć o życiu, mając -naście lat? A jednak, coś wiem. Od dzieciństwa byłam traktowana jak śmieć. Ciągle płakałam po kątach, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Rodzice ciągle mnie bili i się kłócili ze sobą. W końcu doszło do rozwodu. Żadne z rodziców mnie nie chciało, trafiłam do cioci. Tak mogłam odżyć. Ale myśli nie dawały mi spokoju, co zrobiłam takiego, ze mnie nie chcieli? Nie byli gotowi na dziecko? Byłam, aż takim problemem? Co zrobiłam nie tak? Za rozwód obwiniałam siebie. Codziennie się modliłam, przy tym płacząc, prosiłam Boga, aby moi rodzice się pogodzili, pokochali mnie. Wtedy to był pryszcz. Zaczęło się. Mój tata zmarł. Byłam załamana, przestałam chodzić do szkoły, chodziłam na wagary, zaczęłam palić, a miałam jakieś dziesięć lat. Jak na ten wiek, byłam bardzo mądra, wszystko rozumiałam, ale sobie z tym nie radziłam. Cioci nie chciałam martwić, w końcu miała już zbyt wiele problemów, związanych ze swoim mężem. Niby mój wujek, ale miał takie same zdanie jak moja mam, czy wcześniej tata. Nie chciał mnie. Od chwili śmierci rodziciela byłam bezsilna, robiłam coraz większe głupstwa, aż w końcu nie zdałam. Kiblowałam dwa lata w szóstej klasie. Myślałam, ze moje życie się nie długo skończy, chciałam odejść z tego świata, ale cóż, bałam się śmierci. Wtedy to było nic. Męka zaczęła się której dnia, kiedy przyszedł nieproszony gość. Było wtedy zimno, była burza, pamiętam ten dzień, jakby był wczoraj. Przyszła moja ‘’kochana’’ mama. Zaczęła wyzywać Angelikę – ciocię, od suk, od dziwek, oskarżała ją o to, że mnie zabrała, ja się tylko na to wszystko patrzałam i płakałam. Scena ta działa się w kuchni. Niby dorosłe kobiety, a zachowywały się jak dzieci. Zaczęły rzucać talerzami, stałam zbyt blisko i dostałam w głowę szklanym naczyniem. Od razu przyjechała karetka, gdyż nie było innego transportu. Byłam w szpitalu z urazem głowy około miesiąca. Nieprzytomna, dwa tygodnie. Przez ten czas nie uczyłam się, co spowodowało zostanie w tej samej klasie kolejny rok. Nikt nie odpowiedział za mój wypadek, było to przypadkiem. Moja mama nie mogła się do nas zbliżać, a mnie to bardzo bolało. Mimo tego, co mi robiła, tęskniłam za nią, byłam w stanie wybaczyć jej wszystko, bo przecież ją kochałam, była moim rodzicem, jedynym, którego miałam.
 

 
Bosze, wstałam o czternastej i nadal chce mi się spać, piszę tę pieprzoną książkę, ech już czwarta strona w Wordzie. Jakoś mam wenę, ale jestem zniechecona, taa lenistwo. Żadnych komentarzy do części książki, no trudno, pewnie za długie, skrócę, ale najpierw sobie troszkę popisze, lub się prześpię, o tak. Spanie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nudzi mi się, idę spać, akie nic nierobienie jest strasznie nudne. Mam nadzieję, że opowiadanie się spodoba, liczę na wasze sugestię, podpowiedzi. Ach...trzeba się wyciągnać i iść spać, juz kotek na mnie czeka.
 

 
Zacznijmy od tego. Jest lipiec, oczywiście wakacje, słońce świeci, a ja? A ja jak zwykle w domu ze łzami w oczach. Siedzę i myślę, co robię ze swoim życiem, czemu jest takie, a nie inne? Jaki popełniłam błąd? Ech … może zacznę od początku. Mam na imię Izabela, chodzę do drugiej klasy gimnazjum, niby młoda i głupia, a jednak zniechęcona do życia. No racja, co ja mogę wiedzieć o życiu, mając -naście lat? A jednak, coś wiem. Od dzieciństwa byłam traktowana jak śmieć. Ciągle płakałam po kątach, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Rodzice ciągle mnie bili i się kłócili ze sobą. W końcu doszło do rozwodu. Żadne z rodziców mnie nie chciało, trafiłam do cioci. Tak mogłam odżyć. Ale myśli nie dawały mi spokoju, co zrobiłam takiego, ze mnie nie chcieli? Nie byli gotowi na dziecko? Byłam, aż takim problemem? Co zrobiłam nie tak? Za rozwód obwiniałam siebie. Codziennie się modliłam, przy tym płacząc, prosiłam Boga, aby moi rodzice się pogodzili, pokochali mnie. Wtedy to był pryszcz. Zaczęło się. Mój tata zmarł. Byłam załamana, przestałam chodzić do szkoły, chodziłam na wagary, zaczęłam palić, a miałam jakieś dziesięć lat. Jak na ten wiek, byłam bardzo mądra, wszystko rozumiałam, ale sobie z tym nie radziłam. Cioci nie chciałam martwić, w końcu miała już zbyt wiele problemów, związanych ze swoim mężem. Niby mój wujek, ale miał takie same zdanie jak moja mam, czy wcześniej tata. Nie chciał mnie. Od chwili śmierci rodziciela byłam bezsilna, robiłam coraz większe głupstwa, aż w końcu nie zdałam. Kiblowałam dwa lata w szóstej klasie. Myślałam, ze moje życie się nie długo skończy, chciałam odejść z tego świata, ale cóż, bałam się śmierci. Wtedy to było nic. Męka zaczęła się której dnia, kiedy przyszedł nieproszony gość. Było wtedy zimno, była burza, pamiętam ten dzień, jakby był wczoraj. Przyszła moja ‘’kochana’’ mama. Zaczęła wyzywać Angelikę – ciocię, od suk, od dziwek, oskarżała ją o to, że mnie zabrała, ja się tylko na to wszystko patrzałam i płakałam. Scena ta działa się w kuchni. Niby dorosłe kobiety, a zachowywały się jak dzieci. Zaczęły rzucać talerzami, stałam zbyt blisko i dostałam w głowę szklanym naczyniem. Od razu przyjechała karetka, gdyż nie było innego transportu. Byłam w szpitalu z urazem głowy około miesiąca. Nieprzytomna, dwa tygodnie. Przez ten czas nie uczyłam się, co spowodowało zostanie w tej samej klasie kolejny rok. Nikt nie odpowiedział za mój wypadek, było to przypadkiem. Moja mama nie mogła się do nas zbliżać, a mnie to bardzo bolało. Mimo tego, co mi robiła, tęskniłam za nią, byłam w stanie wybaczyć jej wszystko, bo przecież ją kochałam, była moim rodzicem, jedynym, którego miałam.
Minął rok, pozbierałam się i trafiłam do gimnazjum. Nie bałam się pierwszych dni w szkole, tego wszystkiego, bo przecież miałam gorsze życie, byłam pewna, że już nic mnie nie zaskoczy, a jednak. Nowi nauczyciele, klasa, otoczenie. Trafiła mnie miłość, nieszczęśliwa. Chłopak, który miał na imię Damian namieszał mi w głowie. Rozmawiałam z nim od czasu do czasu, charakterek miał niezły, czasem pisałam z nim na komputerze, czy rozmawiałam przez telefon, ale to mi nie wystarczało. Nie miałam przyjaciółek, nie byłam za bardzo towarzyska, nie miałam się komu wygadać, było mi ciężko. W szkole dobrze sobie radziłam, jak na trzy lata kiblowania, ale nie o tym chce pisać. Przystojniak z mojej klasy, nigdy by nie chciał ze mną być. Byłam brzydka, miałam brązowe włosy, niebieskie oczy, tylko to było we mnie piękne, no figura też jako taka, ale czułam się brzydka, od wewnątrz jak i od środka. Zastanówcie się, jak może wyglądać dziewczyna, która pali i pije? Ohydnie. Wtedy postanowiłam, że się zmienię. Zaczęłam się lepiej ubierać, tak jak mi się podoba, ale bardziej zwracałam na to uwagę. Byłam wtedy bardziej zauważalna. Niestety, to nie wystarczało, chciałam zacząć się malować, ale kiedyś sobie obiecałam, ze nigdy nie będę plastikiem. Z charakteru też nie mogłam się zmienić, nic by mi już chyba nie pomogło. Śmiała byłam, nawet jeśli chodziło o chłopaków, zaczęłam coraz częściej z nim rozmawiać, zawsze się uśmiechałam, a on to odwzajemniał. Miłość? Nie chyba źle to nazwałam, zauroczenie. Tak lepiej. Wtedy nie mogłam wiedzieć co to jest miłość, to jasne. W sumie, nie wiem czemu zwróciłam na niego uwagę, był skatem, a mnie nigdy nie kręcił taki styl, w sumie nie wiem nawet jaki mnie kręcił, ale cóż. Miał czarne, rozczochrane włosy, wielkie błękitne oczy i słodki uśmiech. Zapomniałam bym, zajebiste perfumy. Nazwy nie znam. Zawsze nosił wielkie bluzy, aż mnie korciło, żeby do niego podbiec i się wtulić w jego ramiona. To by było głupie, tak wiem. Z dnia na dzień było mi trudniej, ciągle myślałam o swoim życiu. Wtedy miałam dla kogo żyć dla niego.
Dzień w szkole, chyba tysięczny. Pierwsza lekcja? Język polski. Siedziałam na parapecie, jak zawsze i wgapiałam się w okno. Przez odbicie widziałam zbliżającego się Damiana. Był coraz bliżej, a ja byłam przestraszona. Odwróciłam się, ze strachem w oczach. On stał i się uśmiechał, był tuż przede mną. Złapał mnie za ręce i pociągnął do siebie. Stałam jak jakiś słup, nie wiedziałam co się dzieje. Przytulił mnie. Kurwa, byłam wniebowzięta. Również go przytuliłam staliśmy tak około trzech minut. Pamiętam, ze czułam wtedy miliony oczu na swoim ciele, jego dotyk i bicie mojego serca. Szepnął mi do ucha, ze mnie kocha, ja nie wiedziałam co powiedzieć, w pewnej chwili oderwał Się ode mnie i zapytał, czy ja jego również. Wgapiona w niego wymamrotałam, ciche „tak”. On się uśmiechnął i pocałował w policzek. Przerwa się skończyła. Poszliśmy pod klasę. Na następnej przerwie dług ze sobą rozmawialiśmy, śmialiśmy się. W domu dostałam wiadomość na gg o takiej treści: „Cześć. Może przez to, że nie powiem Ci tego w twarz będę tchórzem, ale po prostu się boję, no więc chciałbym zapytać się, czy chcesz ze mną być? Oczywiście możesz się nie zgodzić.”Uśmiechałam się do monitora, od razu napisałam „Tak” i położyłam się na łóżku. Śmiałam się do sufitu, nie wierzyłam w to co się stało. Każdą przerwę spędzaliśmy razem. Dzięki niemu rzuciłam palenie. Nie wierzyłam, że to się dzieje. Jedno z wielu marzeń zostało spełnione. To było dosyć dziwne, zaskakujące. Nie miałam dużych piersi, nie łasiłam się i nie odsłaniałam dupy, nie miałam maku jazu, byłam po prostu brzydka. Strasznie się dziwiłam, ale ufałam mu, ważne wtedy było tylko to, ze byłam szczęśliwa. On także. Byłam dosyć nietypową dziewczyną, gdyż słuchałam rapu, nie dla szpanu, tylko dlatego, że miał jakieś przesłanie, po prostu lubiłam tego wysłuchiwać, mogłam być w innym świecie, bez zmartwień. Marzyłam o tym, aby kiedyś zostać raperką. Wiem, jakbym miała pięć lat i zamarzyłabym sobie być super -bohaterką. Ale te marzenia trzyma mnie do tej pory, mimo, że nie umiem śpiewać, czy rapować, ale język mam całkiem sprawny i wyszkolony. Pianie w pokoju dobrze mi zrobiło. Nie miałam Facebooka, nie chciałam sobie zaśmiecać tym życia, ale musiałam pewnego dnia założyć konto. Namówiła mnie do tego znajoma z klasy, natychmiast miałam sprawdzić profil Damiana. Sprawdziłam. Oniemiałam, zobaczyłam, że jest w związku z Katarzyną – taka dziewczyna z mojej klasy. Następnego dnia chciałam z nim porozmawiać, na spokojnie. Powiedział mi, że dawno nie odwiedzał tej strony i po prostu zapomniał zmienić. Związek przecież nie polega na statusie. Ucieszyłam się, choć nie wiedziałam, czy to do końca prawda. Kilka dni po tej rozmowie, zobaczyłam Damiana z Kasią, szli i się przytulali. Stanęłam naprzeciw nich. Katarzyna nic nie zrobiła tylko się uśmiechała. Damian zaczął reagować i wywrzaskiwać, że to nie tak jak myślę, że to ona go zmusiła, wiele, wiele było tych kłamstw. Ja po prostu poszłam dalej, bez słowa. Wróciłam do domu i zaczęłam myśleć, o dziwo nie płakałam, przez chłopaka? Nie był mnie wart. Zaczęłam palić. Nawet nie wiem, czemu przestałam, może chciałam być ładniejsza? Odtruć się? Pozostaje wiele różnych pytań. Nasz związek trwał siedem miesięcy, to chyba jego nowy rekord.
Moja opowieść o przeszłości się skończyła, teraz zaczyna się teraźniejszość. No właśnie, na czym skończyłam? Dobra. Już wiem. No to z początku wiemy, że są wakacje, a ja siedzę i płaczę. Powodów mam kilka. Mogę wymieniać: Damian, śmierć ojca, matka, rozwód wujka z ciocią. Wszystko mnie obciążyło, tak na raz. Zamknięta w czterech ścianach, myśląca o życiu. Miłość? Te uczucie było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale … nie to jest najważniejsze. Postanowiłam odwiedzić grób ojca. Zapaliłam znicze, pomodliłam się i dodałam kilka słów ode mnie. „Mimo, ze mnie nie kochałeś, wręcz nienawidziłeś, to ja nadal Cię kocham i kochała będę. Nigdy o Tobie nie zapomnę, chociaż chcę, bo za bardzo cierpię.” Pisze tę książkę, nie dlatego, aby pokazać innym, jakie życie miałam i mam, tylko po to, aby mieć jakieś zajęcie, nie myśleć o problemach, tak mi jest łatwiej, a poza tym lubię to robić. Zebrałam się w sobie i na następny dzień napisałam do Damiana na gadu-gadu: „Na chwilę zapomniałam, że faceci to ostatnie skurwysyny. Wielkie dzięki, że mi przypomniałeś.”Po pewnej chwili dostałam wiadomość, od niego: „przepraszam, nie chciałem Cię skrzywdzić, to miał być zakład z Kubą, ale zakochałem się w Tobie. Z Kasią zerwałem, proszę daj mi jeszcze jedną szansę.” Nic nie odpisałam, chciałam powiedzieć mu to wszystko prosto w twarz, nawet jeśli go spotkam na ulicy. Tak się tez stało, na moje nieszczęście. Spotkałam go, kiedy szłam do sklepu, stał ze swoimi kumplami. Podszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałam mu wszystko to, co chciałam. Wytknęłam mu wszystkie błędy, wszystko co leżało mi na sercu. A on? Dwa zdania … wybacz mi. Byłam zdecydowana i nie zgodziłam się. Jestem stanowcza. Każdy ma jedną szansę, ja nie miałam swojej, więc inni będą mieli tylko jedną. W połowie wakacji wprowadziła się dziewczyna – Ruda. Moje teraźniejsza przyjaciółka. Byłam już w szkole, jak się okazało zdałam. Zastanawiacie się, czemu ruda? Tak, ja też bym się nie zastanawiała. A tak na marginesie (dla mało kumatych) miała rude włosy. Jej imię to Roksana. Łatwo było nam się zaprzyjaźnić, byłyśmy do siebie bardzo podobne. Wszystko jej opowiedziałam, wymyśliłyśmy plan jak się zemścić. Ona go będzie podrywała i zobaczymy, czy tak bardzo mu na mnie zależy, czy warto dać mu szanse. Nie byłam za bardzo za tym planem, ale po błaganiach, w końcu się zgodziłam. Od razu następnego dnia, zaczęła do niego zarywać, niby już się nie przyjaźniłyśmy, w szczegóły nikt nie wchodził. Ja byłam temu obojętna, wpatrywałam się w okno, siedząc na parapecie, ze łzami w oczach, trzeba dodać, wiecie dla klimatu. Strasznie mnie to bolało, wiedząc i widząc w odbiciu, jak Ruda zarywa do mojego byłego chłopaka. Ale cóż, tak było najlepiej. Po szkole przyszła do mnie Roxi (tak raz nazywałam ją Ruda, raz Roxi) opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Plan nie podziałał, albo się domyślił, że chcemy go wrobić, albo po prostu, nie był zainteresowany i coś do mnie czuł. Byłyśmy w punkcie wyjścia. Ja nie przyjaźniłam się prawie z nikim, dlatego Ruda wtajemniczyła w plan Zochę, jej kumpelę z poprzedniej szkoły. Co jak co, ale w typie Damiana była i tego się najbardziej obawiałam. Dobra, co tu się będę użalała. Plan nie wypalił. Zastanawiałyśmy się dlaczego. Może na prawdę darzył mnie uczuciem? W końcu pisał do mnie codziennie.

Moje wypociny, napisałam to w ciągu 2godzin ? ...
 

 

Mhm

Okazało się, że dzisiaj nie bd spała cała noc. Książkę całą przeczytałam i nudy. Piszę nie wiem czy książkę, ale coś pisze. Napisze do was po czwartej lub piątej.
 

 
Się nagrałam, teraz może poczytam coś, tak chodzi o Niekrytego. Hmm, jakoś przeczytałam dziesięć minut i jestem na stronie 71. No i to tyle. Nudy ogólnie, teraz czekam na ''tego jedynego'' na gg. Jeśli chodzi o sylwestra to mama się zgodziła na picie, cieszę się. Zn w sensie alko.
  • awatar Życie jak z koszmaru ♥: @Porci: spoko poczytam ;D
  • awatar Porci: Hejoł. Uoou , to gdyby moja sie dowiedziała jak pije i kopce to spałabym chyba pod mostem,musze udawać grzeczną córeczke bo nie zaakceptowali by mnie takiej jaką jestem. Własnie opublikowałam fragment z mojej 'ksiazki' ? no z opowiadania,cos takiego :D może chcialabys przeczytac i ocenic,co jest zle a co jest bardzo zle ? :D zapraszam ! mam nadzieje ze wpadniesz ;) ps. ciekawy blog , bede zaglądać częściej
  • awatar Lejdi ;*: hejka zajebisty blog <3 zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No no już pięćdziesiąta trzecia strona, czwarty rozdział. Spać mi się trochę chce. Jednocześnie chciałabym przeczytać tę książkę, a jednocześnie nie. Bo w jeden dzień to by było dziwne, no i co by potem czytać ? Nie przepadam za książkami, ale jak już zacznę to szybko mi to idzie.Robię przerwy często, jeść mi się chcę, czy tutaj pisze, ciekawe czy dzisiaj przeczytam. Byłoby to bardzo możliwe, gdybym wieczorem filmów nie oglądała, głównie po dwudziestej. Ale jutro mam jeszcze dzień, chociaż chciałabym odrobić lekcje, czy coś w tym stylu, ale można przecież odpocząć w łóżeczku z ciekawą książką i herbatką ? ;3
A propos, jeśli jeszcze nie znacie Niekrytego Krytyka, to zapraszam na jego stronę:
http://niekrytykrytyk.com/, oraz na filmy na YT. Dobra, trzeba czytać.
Naleśniki ?!