• Wpisów:245
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:37
  • Licznik odwiedzin:18 203 / 1726 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Niestety nie przyszedł do mnie kuzyn, chociaż są plusy tej sytuacji, wstałam o czternastej dwadzieścia. Wreszcie się wyspałam. Jest nudno, nie mam co robić, pobawiłam się z kotem, słucham teraz muzyki i prawie cały dzień z głowy. Zagrałabym w warcaby, ale nie mam z kim, może jak mama przyjdzie. Zaczęłam lubić tę grę, całkiem fajna, tylko z czasem staje się monotonna. Chciałabym nauczyć się grać w szachy, ale moim zdaniem to za trudne. Się jeszcze zobaczy.
 

 
Od poniedziałku kończą mi się ferie, niby chcę iść do szkoły, ale jak widzę, ze mam tyle sprawdzianów, to mi się odechciewa. Cóż takie życie, dzisiaj trochę odrobię matematyki, jutro się pouczę, poczytam streszczenia lektury, bo film już oglądałam i jakoś dam rade, wystarczy, ze się będę uczyła i nie rozpraszała. A no i jutro robię porządek w szafie, nareszcie, mam już taki bałagan, ze boję się ją otworzyć, bo mnie zaduszą ciuchy. Wiecie, jeden niewłaściwy ruch i … baj baj.
 

 
Od pewnego czasu przy jakiejś ... śmiesznej sytuacji/rozmowie wystawiam język. No wiecie, przy takich żartach. I to mnie niepokoi, bo w szkole to by dziwnie wyglądało. Nie wiem jak mam się oduczyć takich nawyków. Ech, czasem jestem dziwna, ale to jest takie urocze. Jeszcze jeden mały problem. Ludzie myślą, że jestem śmiała, a wręcz przeciwnie jestem nieśmiała, to że robię z siebie kretynkę w szkole to nie znaczy, że podejdę do chłopaka, zagadam, czy napiszę na facebooku, gadu-gadu. To nie dla mnie.
 

 
Chcę do szkoły! I tego jestem pewna na sto procent. Musze kogoś zobaczyć, swoich znajomych, innych ciekawych ludzi, po prostu muszę, mimo, że są sprawdziany jakieś cztery, ale to jest silniejsze ode mnie. Jakoś się nauczę, ale bez znajomych długo nie pociągnę. Nic mi nie daje pisanie z nimi.
 

 
No tak, od pewnego czasu myślę o kimś. Nic poważnego, ale w moim domu o tym kimś jest cały czas temat, także trudno o nim nie myśleć. Taki koleś z gimnazjum, mojego kuzyna kolega, który chodził z nim do podstawówki. To, że brzydki to nic, ale za to charakter ma zarąbisty. Tylko jedna ważna sprawa - nie zabujać się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pamiętam, ze w dzieciństwie zawsze wsadzałam do połowy koszulkę w spodnie, wtedy to było fantastyczne, jak widać nie tylko ja to "wymyśliłam". Bardzo podoba mi się ten zestaw, jeszcze fajne buty do tego. Torebeczka całkiem spoko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czasem chciałoby się wykrzyczeć powyższe słowa, niestety to nie jest proste, a nawet jest za trudne. Ja bym to powiedziała, ale musiałabym być bardzo wkurzona. W złości napisałam do S.G. pierwszy raz i wyszło znakomicie. To, że potem patrzał się na mnie to pikuś (grunt, że słodko się patrzał). Ze złością pisałam do S. byłam wtedy bardzo wkurzona, już miałam coś napisać, niewłaściwego, ale spojrzałam na te słowa jeszcze raz i pomyślałam, ze nie chce sobie rujnować życia. Usunęłam i nic nie odpisałam. Czasem nie można się zdecydować jaką decyzje podjąć. To jet zbyt trudne.
 

 
No więc zjadłam dwa pączki, aż. Sama nie wiem czemu, niby nie przepadam, ale te mi zasmakowały. No i oczywiście faworki, niezliczoną ilość, nawet przed chwilą zjadłam jednego. Teraz się zastanawiam, czy nie zagram sobie w Fifę. A no i muszę się oduczyć pisać „sobię”. Raz zrobiłam taki błąd i teraz prawie cały czas tak piszę, ale natychmiast się poprawiam. co mi jest? Na papierze piszę poprawnie, ale tutaj nie. Przyzwyczajenie, bardzo możliwe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kiedy kuzyn grał wzięłam długopis i zaczęłam rysować po balonie. całkiem fajnie to wyszło. Zapisywałam na nim wszystko co on powiedział, ktoś w telewizji, czy jakiś inny członek rodziny. Cały jest popisany i jest moim ulubionym balonem, a mam całą sporą kolekcje, zostały one po sylwestrze. Chociaż jest jeszcze ślad na suficie, od konfetti. Następnym razem ja będę wystrzeliwała, chyba, że będę zalana, wtedy dam tę szansę komuś innemu.
 

 
No dzisiaj również przyszedł od mnie kuzyn, graliśmy w warcaby, ale nie szło mu za dobrze. Zrobiłam nawet zdjęcie, nudziło mi się. Może jutro też przyjdzie, jeszcze się zastanowi. Niedawno okazało się, że nie mogę nosić swoje kolczyka do szkoły (tego co zamówiłam). Bo pani od poalaka będzie krzyczała i mama nie pozwala. Wg to zobaczymy jak będę wyglądała, będę go nosiła do szkoły, choćbym miała go chować do kieszeni. Tylko martwię się, że mi nie będzie pasował. Tyle problemów z jednym, małym kolczykiem.
 

 
Już na wakacje zaplanowałam sobie czerwone włosy. Do tej pory miałam tylko czerwone końcówki, ale musiałam zmyć, ponieważ chciałam wypróbować czegoś innego, jak na złość nie było w sklepie. No więc w wakacje chcę mieć całe włosy czerwone, ale szamponem koloryzującym. Na stałe by się mama nie zgodziła, a poza tym nie wiem jakbym wyglądała. Pytałam jej się, czy zgodzi się na stałe, abym miała brązowe włosy, ruszyła ramionami, że nie wie. Ale zawsze kiedy tak robi to się potem zgadza. W sumie nie wiem, czy chcę mieć na stałe brązowe włosy. Od farby włosy się niszczą i chyba wolę cały czas szamponetką je "farbować" niż włosy niszczyć. Jakbym potem chciała wrócić do naturalnego koloru, byłoby to niem możliwe, chyba że za pomocą farby. Włosy zniszczone i nienaturalne już w gimnazjum? Odpada.
 

 
Jak już dostanę tego kolczyka z allegro (zdjęcie kilka postów niżej) i go założę to może wstawię tutaj zdjęcie. Sama jestem ciekawa czy mi będzie pasował, moim zdaniem jest taki duży. Pewnie nauczyciele będą się czepiali. Pani od polskiego (moja wychowawczyni) pozwoliła na ten kolczyk, tylko dlatego, że jest mały, ciekawe co teraz powie, ukrywać się nie chcę. Od niemca nawet go nie zobaczy. Uczepił się tego małego, a jakby to zobaczył to by wezwał pewnie mamę, już mi tym groził. Pewnie wrócę do tamtego kolczyka. Zawsze marzyłam o takim jak ze zdjęcia, ale raczej by do mnie nie pasował. Kółeczko? Hm. Jeszcze będę miała kolczyki w uszach, również kółeczka. Jak to będzie wyglądało ;___; trzeba wszystkiego spróbować!
 

 
Tak po prostu się wypalam, z dnia na dzień mam mniej siły na cokolwiek. Jestem coraz bardziej nieobecna w rzeczywistym świecie, martwi mnie to, zresztą nie tylko mnie. Wszyscy próbują mi pomóc, nikt nie daje rady, od każdego słyszę to samo.. Chciałabym na chwilę wyjechać gdzieś daleko, odciąć się od całego świata i mieć czas na przemyślenie wszystkiego, szkoda że to nierealne,eh.. Idę po coś do jedzenia i dalej będę się pogrążać w myślach.
 

 
I kolejna kłótnia z matką, kolejne łzy i powtarzające się jak mantra w głowie pytanie: ,,Dlaczego to mi zawsze świat musi legnąć w gruzach?” Nie mogę się pozbierać, a ona nie pomaga mi, a wręcz przeciwnie. Ściągam pospiesznie kurtkę z wieszaka, w biegu zakładam buty i wybiegam z domu trzaskając teatralnie drzwiami. Chcę być sama, przejść się, pomyśleć, ale cisza jest tak przebiegłym kompanem, że nie zdążam zareagować, a zaczynam się od niej dusić. Wdziera się we mnie i swoim przenikliwym szeptem, który sprawia, że nie potrafię dłużej wytrzymać paradoksalnego zgiełku jaki zapanował odkąd znalazłam chwilową oazę spokoju. Orzeźwiający spacer jednak nie koniecznie jest lekarstwem, bo dzięki ciszy jaka panuje gdy kroczę tą wąską ścieżką, biegnącą wzdłuż rozległej łąki niedaleko domu, zaczyna do mnie docierać wszystko to, co zabijam świadomie na co dzień głośnym bitem w słuchawkach, szumem tłumu, po prostu hałasem. Gdy nic nie słychać, najbardziej słychać własne brudne sumienie.
 

 
Ach ten cudny czas miłości. Zakochani ludzie trzymają się za ręce, całują, przytulają, obdarowywują się różnymi upominkami. W szkole dają sobie walentynki, oczywiście anonimowo. Jest tak romantycznie, uroczo i słodko, aż … rzygam tęczą. Owszem, nienawidzę walentynek. Nie wiem czemu, po prostu dla mnie te święto jest dziwne, ponieważ ludzie powinni cały czas okazywać swoje uczucia, a nie tylko w ten „wyjątkowy” dzień. To jest moim zdaniem żałosne. Rozumiem też, że w tym dniu ludzie mówią o swoich sympatiach, wyznają miłość, ale czemu tak nie jest na co dzień? Ta, niby strach, ale to zwyczajny dzień. Również trzeba zwrócić uwagę na osoby, które nie mają swojej drugiej połówki. (Nie dlatego nienawidzę walentynek, żeby nie było), ale to jest przykre. Dla większości ludzi jest to smutny dzień, przed telewizorem, oglądając romantyczne komedie, chociaż nigdy one się nie wydarza w prawdziwym życiu. I to jest moim zdaniem żałosne. Szanuje oczywiście ludzi, którzy lubią walentynki i je obchodzą. Niestety, ja nie należę do takich osób. Nie wiem nawet dlaczego tego dnia nienawidzę, tak po prostu nie przypadł mi do gustu. Może jak poznam „tego jedynego” )na którego jest na razie na wcześnie) to coś się zmieni, ale pewnie będzie tak samo, zdania od tak nie zmieniam. Życzę wam uśmiechu tego dnia. ♥
  • awatar Życie jak z koszmaru ♥: @Eurydyka♥: Nom : 3
  • awatar Eurydyka♥: Hah, moim zdaniem to święto jest bez sensu. Przyszło to chyba z Ameryki, jak wszystko inne. Jest sztucznie, głupio, wow, że niby mnóstwo serduszek powywieszanych i wgl, nie, po prostu nie lubię tego święta i koniec. No, jednym wyjątkiem jest to, że wtedy moja BFF ma urodzinki. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Och, pączki, pączusie i same słodkości. Współczuję tym, którzy są na diecie, ale pewnie jeden dzień przeznaczą na słodkości, w końcu każdy im ulega. Dobra, ja jestem na diecie, ale i tak jest wszystko co popadnie. tak zwana dieta cud. Już w ten czwartek będę rozkoszowała się pączuszkami, ale niestety jest miały problem. Nie lubię pączków! Tak, to dziwne, ale po prostu za nimi nie przepadam. Jak je widzę jest mi niedobrze, bo kojarzą mi się z taką … nadmierną słodkością. Mama zawsze kupuje mi pączki, ale nie pamiętam kiedy ostatnio je jadłam, ten dzień jest dla mnie taki nijaki, ale kilka dni przed nim jestem nabuzowana, jak przed wielkim świętem, nie wiem .. Bożym Narodzeniem? Tak samo mam z walentynkami, ale o tym już w kolejnym wpisie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
O tak, kolczyk do nosa zamówiony. Jeszcze jedna nowinka. Mam nowego bloga, więc będę rzadziej pisała wpisy, wybaczcie ale nie dam wam linka. Tam będą moje wpisy, a o tym blogu niektóre osoby z mojej klasy wiedzą i nie chcę aby tak zostało, czasem będę dodawała ten sam wpis tu i tu, żebyście mieli co czytać. No i mega, że kolczyk zamówiony. Jutro kuzyn wpadnie, zagramy w warcaby, tak jak dzisiaj, tyle że u niego, gra - wyścigi i takie tam.
 

 
Moim chyba najbliższym, poważniejszym zakupem będzie ten oto kolczyk do nosa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No założyłam sobie bloga na blogspocie, czy coś ale mnie nie oczarował, tak jakby, dodaję wpisy, zero ludzi którzy to gówno odwiedzają, może kilka, ale mniejsza. Wracam chyba tu, albo zobaczę jak się potoczy to co teraz piszę. Jeszcze jedną stronę znalazła, niby dobra do założenia bloga, się jeszcze okaże. Jak na razie nie podaję linków, sorry.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›